Koński taniec - ujeżdżenie

Jazda konna to coś więcej, niż tylko przemieszanie się konno. Można to nazwać nawet sztuką. Wiadomo to już od czasów starożytnych, kiedy to Grek Ksenofont napisał pierwszy poradnik jeździecki. Lecz po jakimś czasie sztuka układania konia bez użycia siły i przemocy została zapomniana, ponieważ koń służył jako środek transportu i nie przywiązywano zbytnio dużej wagi do jego układania. Ich własne umiejętności także ograniczały się tylko do utrzymania na grzbiecie i kierowania nim za pomocą ostrego kiełzna.

Można powiedzieć, że zmiana takich „obyczajów” nastąpiła w epoce baroku i rokoka, kiedy to arystokratyczne towarzystwo zaczęło jeździć dla przyjemności. Nauczyciel jazdy konnej francuskiego króla Ludwika XV napisał pierwszy nowożytny podręcznik jazdy konnej, w którym to ukazał jeździectwo jako sztukę. Tak powstało klasyczne ujeżdżenie, które największy nacisk kładzie na harmonię między koniem, a jeźdźcem.

Tańczące konie

W Hiszpanii lub Francji w rejonie Camargue, tańczące konie można zobaczyć przy okazji świąt ludowych. Oczywiście istnieją i działają tam szkoły jeździeckie kultywujące sztukę ujeżdżania. Najbardziej znana jest Hiszpańska Wyższa Szkoła Jazdy w Wiedniu, gdzie jeździ się na lipicańskich ogierach. W Hiszpanii istnieje także akademia jeździecka, gdzie pracuje się głównie z końmi andaluzyjskimi. Natomiast we Francji działa słynna akademia wojskowa „Carde Noir”. Również w Portugalii konie luzytańskie szkoli się w klasycznej jeździe i używa do walk byków.

Ujeżdżanie na dobrym poziomie jest jak koński balet. Jest dość ciężki do nauki i wymaga sporego zaangażowania ze strony konia jak i człowieka.

Ujeżdżanie na co dzień i bez nudy

Obecnie w szkółkach jeździeckich od podstaw przekazuje się elementy ujeżdżania. Od pierwszej chwili oswaja się ich z pomocami służącymi do zbierania konia. Lecz z przykrością trzeba stwierdzić, że większość nauczycieli chce osiągnąć to krzykiem, a nie cierpliwością. Mało myślą o zasadzie klasycznej dresury, o zrozumieniu i miłości do konia. Przez taki sposób często nie udaje się zaszczepić w uczniach zachwytu do tej dyscypliny. Uczniowie zazwyczaj chcą „odbębnic” te lekcji i przejść do ciekawszych zajęć takich jak skoki, czy wyjazdy w teren.

Często zadają pytanie, czy koniecznie trzeba najpierw ujeżdżać konie, skoro potem jeździ się z nimi w teren. Poza tym istnieją inne metody nauki poza czworobokiem. Lecz kto chce jeździć dłużej, wyczynowo, nie obejdzie się bez takiego wykształcenia. Chyba, że chce uprawiać jeździectwo tylko w stylu western. Ujeżdżenie służy wygimnastykowaniu konia i doskonalenia stosowania pomocy przez jeźdźca. Jeżeli nie potrafimy sobie wyobrazić cz to nam daje, to możemy wyobrazić sobie narciarza. Narciarz potrzebuje tzw. „suchej zaprawy” , naturalnie może sobie jeździć na nartach bez tego, ale nie będzie znał podstaw poruszania się i będzie narażony na większe ryzyko wypadku.

Jeżeli lekcje są prowadzone prawidłowo, to nie ma miejsca na nudę! Gdyby takie były, to arystokratyczni panowie i damy z dawnych lat nie mieliby ochoty uprawiać tej dyscypliny. Już w tamtych czasach nauczyciele musieli interesująco wypełniać czas nauki. W XVIII wieku, chętnie popisywano się takimi umiejętnościami podczas zabaw jeździeckich i dużych kadryli. Kolorowe stroje, interesujące umaszczenie koni sprawiały, że takie widowiska były czymś wspaniałym.

 

Dopiero kiedy wojsko przejęło inicjatywę, ujeżdżenie nabrało cech musztry i stało się monotonne. Wszystko musiało być ujednolicone. Jeździectwo zabawowe wyparły przygotowania koni i jeźdźców do wojny.

Dzisiaj ta piękna dyscyplina odradza się w konkurencji ujeżdżania, gdzie swoje umiejętności prezentują poważni jeźdźcy w białych koszulach i eleganckich frakach, oraz świetnie wyszkolone konie.

 

tekst: Justyna Talaśka na podstawie książki Christiane Gohl " Jazda konna"
fotografia ze strony: www.okonie.prv.pl

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie