Z życia kuca -25.12.2010

Marek Szydełko
22.10.2015

Kolejna  Wigilia upłynęła .Gringo nie dostaje już kawałka opłatka , bo wciąż nie potrafi spożyć go z godnością jak nakazuje powaga chwili,a jego długie mlaskanie, oblizywanie i robienie głupich min pozbawia go tej przyjemności.
Pamiętam pierwsze  dni przedświąteczne gdy pojawił się w naszym życiu ,bo zaraz  z braku zielonej trawy zjadł pięcioletnią  choinkę , która czekała na strój świąteczny. Zdziwił nas wszystkich ten wyszukany koński apetyt,i trochę poirytował ,lecz nieznajomość jego metod postępowania i zachowania kazała nam bardziej przyglądać się jego wyczynom. Dlatego teraz na Wigilie dostaje kostkę cukru a w zimowe dni zostaje w stajni.by nie przemrozić nóg.
Jednej zimy taka niefrasobliwość z naszej strony skończyła się serią zastrzyków ,nacieraniem końską maścią i owijaniem nóg we wszystkie dostępne wełniane szaliki.Taka sytuacja przyczyniła się że mój mąż posiadł umiejętność podawania zastrzyków  nie tylko koniowi lecz  w razie potrzeby i domownikom.

A dzisiaj Gringo dla umycia kopyt pospacerował dwie godziny po śniegu,  wieczorem oddał nam garstkę siana pod obrus a po wieczerzy dostał kostkę cukru i słomy.              


                                                              Myszonek

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie