Jubileuszowa parada hodowlana w SO Celle

Jak co roku w ostatni weekend września i pierwszy października północnosaksońskie Stado Ogierów w Celle zorganizowało paradę ogierów.
To nieduże miasto, położone ok. 30 km od Hanoweru , słynie z hanowerskich ogierów. Samo stado jest pięknie wkomponowane w malownicza architekturę Celle. Tym razem  parada  była wyjątkowa, gdyż odbywała się po raz setny (!).
Przez ponad cztery godziny dane mi było podziwiać jedne z najlepszych hanowerskich ogierów na świecie oraz dopiero pretendującą do tego miana młodzież.
Co więcej, organizatorzy otworzyli w godzinach rannych stajnie dla wszystkich zainteresowanych, oprócz nich zwiedzić można było również zabytkową krytą ujeżdżalnię z końca XVIII w. oraz powozownię. Ze względu na zainteresowanie hodowlą koni pierwsze kroki skierowałam do stajni i zostałam stamtąd wywleczona po godzinnych zachwytach. Nie trudno się temu dziwić, jeśli wymienię tylko kilka zacnych mieszkańców tamtejszych stajni. Absolutną gwiazdą jest 27-letni obecnie Espri (Eiger I x Diplomat), który wciąż zachwyca wigorem i sylwetką. Przy jego boksie ustawiały się istne kolejki! Kolejnym wybitnym ogierem z Celle jest syn wyżej wymienionego, kary Escudo I z matki po Arkansas, ojciec wielu uznanych ogierów, choćby Earla czy El Bundy (jego syn ukończył w tym roku z oceną pozytywną  ZT w Białym Borze), bardzo żywiołowy, sprawiał problemy swojemu prezenterowi. Wśród gwiazd światowego formatu w stajniach Celle znalazły się jeszcze :

-    Lauries Crusador xx, 1985 (Welsh Pagent x High Top),
-    Rotspon, 1995 (Rubinstein I x Argentan),
-    Fabriano, 1987 (Wendulan x Azur),
-    Brentano II, 1983 (Bolero x Grande)
-    czy absolutna rewelacja ostatnich lat, jeden z modniejszych dresażowych reproduktorów –WELTMEYER (World Cup x Absatz).

Parada rozpoczęła się od przywitania gości oficjalnych, którzy na hipodrom wjechali w zabytkowych powozach. A potem zaczęło się i... skończyło po ponad 4 godzinach. Pogoda była fantastyczna i znakomicie podkreśliła wysiłek organizatorów.

Najpiękniejszy był moim zdaniem kadry l8 karych ogierów, a najbardziej dynamiczna i zapierająca dech w piersiach – poczta węgierska.
Pozostały wspaniałe wspomnienia, nawet stanie tyle godzin szybko uciekło z pamięci ;) W tym momencie chciałabym zaznaczyć jeden mankament imprezy – koszty. Za 7 euro można było wejść i aby coś widzieć, należało odpowiednio wcześnie ustawić się przy barierce, bilety na trybunę kosztowały ok. 40 euro, miejsc było ok. 4 tysięcy i mimo ceny wszystkie były zajęte! U nas na razie na końskich imprezach to niestety niemożliwe – kibiców nie ma nawet tam, gdzie organizatorzy nie pobierają żadnych opłat. I tego musimy się od Niemców nauczyć, bo hodowlanie – przy wprowadzeniu konsekwentnych i ostrych metod selekcyjnych – za kilkanaście lat zaczniemy ich doganiać.

 

Oliwia Chmielewska

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie